Menu

życie, praca, kasa, taca, granaty, owoce

o wszystkim: wesołym, ciekawym, nudnawym i smutnym

Pierwszy wpis - ostatni dzień

generalniedobrze

Chwila szczególna, bo własnie zmieniam mieszkanie. Sprawa zatem raczej z tych prywatnych, osobistych. Jednak teksty te nie boją się koncentracji na autorze. Przeprowadzka. Przekładam rzeczy i zastanawiam się, co jest potrzebne. I raz wszystko, a raz nic. A jednak szkoda. Wówczas przypomina mi się, jak znajoma opisywała sytuację z mężem... Że to jak ze starym rowerem, co to zalega w piwnicy - niby już się nie jeździ, ale oddać szkoda. Zdaje sobie sprawę, że te wahania, to wynik kodu otrzymanego w spadku po poprzednikach. Nie to, żeby zaraz chaos w bani. Ale trochę zawiewa. Chyba każdy by to miał. Przy czym, co istotne - głowy nie mącą żadne substancje psychoaktywne. Zatem... do dzieła. [lenistwo]

Porządek dnia minionego / 30 sierpnia 2018:

- przeniesienie pierwszych rzeczy na nowy kwadrat - były to instrumenty, większy i mniejszy.

- nowy człowiek do grania zespołowego muzyki,

- praca bardzo pozytywnie, organizacyjnie bardzo się spiąłem [wreszcie przewalczyłem to, co tak często mnie zniewala - żegluga po necie/myślach/planach/postach/ogłoszeniach.]

...

założenie wyjściowe - próba ogarnięcia historii własnej, sprzed kilku godzin. Nie na potrzeby kosmicznej fabuły, tylko na pamięć, albo za pamięci. Małe zainteresowanie własną przeszłością, wynikające z niegdysiejszej chęci przeanalizowania wszystkiego, doprowadziło do tego, że teraz wolę reset snu. Powtarzam sobie, że przecież ważne rzeczy pamiętam. Ale ostatnio w rozmowie z nowoodzyskanym kolegą okazało się, jak wiele nie pamiętam.

Przejście do mieszkania sprzed lat nie uruchomiło lawiny wspomnień, tylko uświadomiło, jak wiele nie pamiętam. Może to od nadmiaru muzyki. Ale, czy trzeba wszystko spamiętać, żeby wysnuć dalsze wnioski na przyszłość? Czy wnioski wysuwają się automatycznie i to bez mojej wiedzy. W procesie podświadomym. Może tak się kształtuje wola/charakter. Całkiem to możliwe. Uświadamia mi to, że zwolennicy chodzenia do psychologa/terapeuty mogą mieć rację. Będę musiał to przyznać, choć sam w to do końca nie wierzę.

i kiedy chciałem już wyłączyć.. YouTube dobrał mi kawałek Wright Here Wright Now... traktuję go trochę religijnie i zawsze mam większą lub mniejszą ekstazę.

Obudzę się w nowym układzie planet - oby był sprzyjający, choć jaka to różnica, skoro i tak w to nie wierzę.

Pa.

© życie, praca, kasa, taca, granaty, owoce
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci